środa, 17 października 2012

Kwiatki...piłkarskie

Wczorajszy wieczór zamierzałam spędzić przeżywając sportowe emocje. Jak było - żal pamiętać. I wstyd.
Czekając na rozwój wypadków, ze złości i zdenerwowania, gryzmoliłam na kartce esyfloresy.
Z tych mazuł powstały w końcu dwa splecione kwiatki. Przerysowałam je na czystą kartkę, powiększyłam i dzisiaj przeniosłam na kalkę /ramka komputerowa/:




6 komentarzy:

  1. Czyli od niechcenia trzasnęłaś sobie śliczny obrazek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mazuły były trochę bez planu, ale potem nieco się natrudziłam, żeby im nadać "ludzką" formę :-)

      Usuń
  2. Czyli nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.Kwiatuszki ładne, choć powiedziałabym nie tyle ludzkie, co botaniczne:)))
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Asiu dramat meczowy w dwóch odsłonach,ale za to jaki efekt-cudne kwiatki,no i remis:)Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo dziękuję za miłe i ciepłe słowa.Kwiatuszki cudne.
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz to dla mnie przyjemność i motywacja.