Po wczorajszym deszczu jakaś trawka nieśmiało zaczyna rosnąć, ale drzewa i krzaki wcale nie mają zamiaru buchać zielenią. O kwiatkach to nawet szkoda gadać.
Pierwsza dekada marca minęła prawie zupełnie bez komputera i poza domem.
Potem walczyłam z jakimś paskudnym wirusem - katar, bolące gardło i całkowity brak chęci do wszystkiego. Okropnie nie lubię chorować i - odpukać! - przytrafia mi się to rzadko: średnio raz do roku.
Na szczęście już jest dobrze, więc i spojrzenie na świat stało się bardziej optymistyczne.
Dzisiejsze kartki są bardzo proste i nawiązują odrobinę do motywów ludowych
Dla urozmaicenia użyłam perełek w płynie i kolorowych wiórków z techniki flower soft, które całkiem ładnie udają wiosenną łąkę.
Jakiś czas temu kupiłam sobie tzw. pistolet do klejenia na gorąco. Całkiem niedawno - buszując w sieci - natrafiłam na Pom Pom Craft, czyli co można zrobić z włóczkowych pomponów.
Naturalnym skrzyżowaniem tych dwóch wydarzeń jest próba samodzielnego wykorzystania nabytej wiedzy oraz narzędzia.
Efektem skrzyżowania - poniższa praca.
Dlaczego "ponury"?
Aktywność twórcza dopada mnie często wieczorem i najchętniej w niedzielę. Jedyna włóczka jaka z dawnych czasów uchowała się w domu ma dość mało króliczkowe kolory☺.
PS. Z kolejnego pompona wystrzygłam koci pyszczek:
Moje młodsza córka obchodzi za kilka dni urodziny i martwi się, że już jest "taka stara" ☺. No owszem, dorosła i od ponad dwóch lat dzielnie matkuje naszemu wnuczkowi, ale żeby zaraz stara?...
No to zrobiłam jej taką okolicznościową karteczkę
z bukietem w środku:
Przy okazji zadebiutowałam w technice "pop-up", bo nigdy wcześniej nie próbowałam takiej składanki.
Tak jak obiecałam ( i bardzo chcę spełnić pokładane we mnie nadzieje) - prezentuję wachlarz:
Zrobiłam go z kalki 150g, do malowania motywów użyłam pintury "Pergamano". Jej wielką zaletą jest konsystencja zbliżona do lakieru, więc nie powoduje marszczenia i falowania kalki. Sam motyw zaczerpnęłam z pięknej ceramiki wyrabianej w rosyjskiej miejscowości Gżel (Gzhel).