Mój ulubiony zając:
i jego nowa koleżanka
Stał sobie wysoko na półce w domu moich rodziców, w miejscu niedostępnym dla małych, acz ciekawych rączek. Wartość posiadał jedynie sentymentalną i związaną z wojenną zawieruchą - pojawił się jako wypełniony po brzegi masłem podarunek od gospodyni proboszcza gdzieś na szlaku tułaczki dziadków, ale mnie zaczarowała namalowana na nim róża.


Boki i górę zegara wzbogaciłam motywem z ażurem. Jeszcze tylko dwa małe ptaszki w górnych rogach i rubinowe półperełki do zaakcentowania godzin. Całość wzmocniłam wyprofilowanym podkładem z kartonu.